Archiwum kategorii: Informacje

Zrzutka na rehabilitację Mirka

Koncert dzieci ze szkoły im. S. B. Lindego!

Skoczmy do Betlejem

Dziś chcemy Wam opowiedzieć o niezwykłej inicjatywie.
Uczniowie ze Szkoły Podstawowej im. S. B. Lindego nagrali fantastyczną płytę z kolędami!

Jednej z nich, „Skoczmy do Betlejem”, możecie posłuchać w tym poście.

Cały dochód ze sprzedaży płyty jest przeznaczony na leczenie dla małego Mirka, synka jednej z nauczycielek ze szkoły na Lindego.

Jak można pomóc Mirkowi? Można za pośrednictwem tej strony: https://zrzutka.pl/crjd4c

A można i poprzez przyjście na koncert, którego organizatorami i bohaterami są dzieci z Lindego, i zakup płyty, którą nagrały rozśpiewane dzieci.

Koncert odbędzie się 17 stycznia o godzinie 17.00 w naszym kościele, przy Pl. Małachowskiego.
Zapraszamy!

Co to jest „podcast”?

„Podcast” lub „podkast” to po prostu dźwiękowa forma przedstawienia treści. Jeśli zatem lubią Państwo słuchać audycji lub książek, to polubią Państwo i te formę przekazu.

„W poszukiwaniu Słowa” to podcasty, w których duchowni kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, z parafii Świętej Trójcy w Warszawie, zapraszają wszyskich do wsłuchanie się w Boży przekaz.

Każdego tygodnia na tej stronie znajdzie się najnowsze kazanie i wszyscy będziemy mogli kontynuować naszą podróż w „Poszukiwaniu Słowa”.

Tłumaczenie kazania z drugiej niedzieli w Adwencie, 8 grudnia 2019

Kazanie w drugą niedzielę w Adwencie głosił w kościele Św. Trójcy w Warszawie ks. dr Volker Feigle, z Ewangelickiej Katedry w Berlinie. Rozważanie oparł na czytaniu z Ewangelii Mateusza 21, 1-11

Poniżej tekst Ewangelii i kazania w języku polskim.        

1 A gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage, na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów, 2Mówiąc   im: Idźcie do wioski, która jest przed wami, a wnet znajdziecie oślicę uwiązaną i oślę z nią; odwiążcie i przywiedźcie mi je. 3A jeśliby wam kto coś rzekł, powiedzcie: Pan ich potrzebuje, a on zaraz puści je. 4A to się stało, aby się spełniło, co powiedziano przez proroka, mówiącego:5Powiedzcie córce syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny i jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej. 6Poszli więc uczniowie i uczynili, jak im rozkazał Jezus, 7Przywiedli oślicę i źrebię i włożyli na nie szaty, i posadzili go na nich. 8A wielki tłum ludu rozpościerał swe szaty na drodze, inni zaś obcinali gałązki z drzew i słali na drodze. 9A rzesze, które go poprzedzały i które za nim podążały, wołały, mówiąc: Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim. Hosanna na wysokościach! 10A gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, mówiąc: Któż to jest? 11Rzesze zaś mówiły: To jest prorok Jezus, ten z Nazaretu Galilejskiego.12I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał. 13I rzekł im: Napisano: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców.14I przystąpili do niego ślepi i chromi w świątyni, a On ich uzdrowił. 15Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie, widząc cuda, które czynił, i dzieci, które wołały w świątyni i mówiły: Hosanna Synowi Dawidowemu, oburzyli się 16I rzekli mu: Czy słyszysz, co one mówią? A Jezus mówi do nich: Tak jest; czy nigdy nie czytaliście: Z ust niemowląt i ssących zgotowałeś sobie chwałę? 17I opuściwszy ich, wyszedł z miasta do Betanii i tam zanocował.A rano, wracając do miasta, łaknął. 19I ujrzawszy przy drodze jedno drzewo figowe zbliżył się do niego, ale nie znalazł na nim nic oprócz samych liści. I rzecze do niego: Niechaj się już nigdy z ciebie owoc nie rodzi na wieki. I uschło zaraz figowe drzewo. 20I ujrzawszy to uczniowie, zdumiewali się i mówili: Jakże prędko uschło figowe drzewo! 21A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, jeślibyście mieli wiarę i nie wątpili, nie tylko to, co się stało z drzewem figowym, uczynicie, ale gdybyście i tej górze rzekli: Wznieś sięi rzuć do morza, stanie się tak. 

Łaska niech będzie z wami i pokój od tego, który jest tutaj i który był tam i przychodzi. Jezus Chrystus AMEN

Drodzy,

Jest to dla mnie wielki zaszczyt, że mogę dziś głosić w Warszawie, w obecności Young Cathedral Voices z Uppsali. Z wielką przyjemnością przekazuję wam serdeczne pozdrowienia i życzenia błogosławieństwa od kolegium katedralnego nadprobostwa i katedry w Berlinie. We wrześniu nawiązaliśmy partnerstwo pod biblijnym słowem: „Oto sprawiłem, że przed tobą otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć” (Obj. 3:8). Ta więź została również przypomniana w berlińskiej katedrze podczas nabożeństwa w Pierwszą Niedzielę Adwentu. Kiedy to chór miejski i katedralny prowadził nas po polsku w śpiewie, wykonując „Ojcze nasz” Stanisława Moniuszki. Nasze myśli i modlitwy były wówczas przy was, parafii Świętej Trójcy.

Drodzy, nastał czas Adwentu. W zeszłym miesiącu wciąż myśleliśmy o naszych zmarłych, a teraz w Adwencie nastrój jest już zupełnie inny.

W Adwencie składamy sobie życzenia. Ale dla tych, którzy stracili bliskich, dla tych, którzy smucą się z powodu straty, rozstania, utraconej miłości, nie będzie łatwo w nastroju zapachu ciastek, blasku świec i grzanego wina. Czy przesłanie Adwentu również się dla nich sprawdza? Czy to przesłanie działa w obliczu tak wielu ludzkich, zwierzęcych i naturalnych zagrożeń, na przykład w obliczu katastrofy humanitarnej w Sudanie Południowym, której osobiście byłem świadkiem kilka dni temu?

Czy też Adwentowe Niedziele to tylko początek starej tęsknoty, która została zmiażdżona między gorączką a sentymentalizmem?

Historia wjazdu do Jerozolimy, Hosanna. Okrzyki. Ludzie na poboczu drogi kładący zielone gałązki palmowe. Wznosi się pieśń „Podnieścież się wy, wierzchy bram” (ŚE 18). My niejako dołączamy do tego pochodu. Jednak to wejście do Jerozolimy jest co najmniej dwuznaczną historią. Rozważamy je również w Niedzielę Palmową, na początku Wielkiego Tygodnia. Ta sama historia, te same zależności. Hosanna! Czy to nie jest triumfalizm i pewność zwycięstwa? Wiwatujące wezwanie, z którym odbierany jest władca? Pozdrowienia dla posiadacza władzy, władzy świeckiej. Hosanna do króla, prefekta, cesarza? Hosanna do władcy, którego czysta nieograniczona moc jest przywoływana, aby udowodnić, że jest przyjazny. Hołd z intencjami? Pierwotnie jednak w dosłownym tłumaczeniu z hebrajskiego Hosanna oznacza: „pomóż”! Pomóżcie swoim ludziom, którzy tak długo czekają na zbawienie.

W drodze do naszej berlińskiej katedry zawsze mijam szpital. Za każdym oknem sala szpitalna, łóżka, ludzie mający nadzieję na wyleczenie. Krewni, którzy proszą i mają nadzieję, że znowu będzie dobrze. Pomóż! Wiele westchnień na łóżkach chorych i umierających. Pomóż! Och, ktoś w końcu przyjdzie, kto może znieść ból, kto leczy chorobę lub przynajmniej da łagodną śmierć. Pomóż! Kogo pytasz o pomoc? Jak często wołam, towarzysząc ludziom zdesperowanym, którzy stoją przed ruinami swojego życia i widzą tylko porażkę, porażkę, wstyd. Pomóż! Kiedy melancholia sięga po człowieka, dusi go i chwyta, a nic nie może go uwolnić z jego ciemnego lochu. I wtedy pragnę Zbawiciela, który wątpiącego pokrzepi i da mu nadzieję, jak nową szatę! Czy nasza wiara sprawdza się w takich momentach?

Czy będzie to Adwent dla tych, którzy szukają zbawienia? I czy oczekujemy Tego, który przychodzi w chwilach, kiedy sami znajdziemy się w takich godzinach ciemności i otchłani bez wyjścia? Czy wypatrujemy, tego który przyjdzie, wybawiciela, pocieszyciela, zbawiciela świata?

Kogo ludzie w tym czasie widzieli w tym, który nadchodzi? Wchodzi na grzbiet osła, a nie na wysokiego konia. Ludzie na poboczu przez chwilę rozpoznają, co się tam dzieje. Rozpoznajemy to my ponownie, ten obraz – przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Przypomnijmy sobie umierającego króla Dawida i jego pierworodnego syna Adoniasza, który wbrew woli ojca zorganizował ucztę i ogłosił się królem bez zgody Dawida. Jednak Batszeba, ulubiona żona Dawida i jej syn Salomon, nie zostali zaproszeni. Interweniują z królem i pilnują, aby Salomon został namaszczony na króla natychmiast. Aby upublicznić ten akt, Dawid zabiera swoją mulicę ze stajni i pozwala Salomonowi wjechać do Jerozolimy na tym królewskim zwierzęciu. 

Ludzie natychmiast to rozumieją i wiwatują mu. W ten sposób zbezczeszczony przez potężnych staje się „królem ludu”, jak mówią Pisma (1 Królewska 1:39-40). A prorok Zachariasz obiecuje: pewnego dnia, podobnie jak Salomon, „sprawiedliwy i zwycięski”, wejdzie na oślicy do Jerozolimy jako prawdziwy syn Dawida. Wyzwoli uciśnionych i wzbudzi pokój i sprawiedliwość. 

Te często słyszane słowa i historie stają się nagle obrazem ludzi stojących na poboczu drogi. I nazywają to wezwaniem, tak jak ludzie powitali króla Salomona setki lat temu. Zgodnie z tradycją przypomina mu: „Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pana! Hosanna na wysokościach! ”(Psalm 118: 25-26)

Droga społeczności, w Adwencie coś się zbliża, przynajmniej tak się mówi. Pan chwały, tak śpiewamy. Król, Mesjasz, Zbawiciel pogan, dziecko w żłobie. A pieśni Adwentu bawią się tą nadzieją ze starymi słowami, miłością i wspaniałymi dźwiękami. Wszystko wydaje się takie jasne. Ale czytajmy dalej: „A kiedy wszedł do Jeruzalem, całe miasto było poruszone i rzekł: Kim on jest? Ale ludzie powiedzieli: „To jest prorok Jezus z Nazaretu w Galilei” (Mt 21,10, 11).

Kim on jest? To pytanie zaczyna się natychmiast. I nie zniknie ono dzisiaj. Kim on jest, Jezus z Nazaretu? Dziwak, głupiec, marzyciel, niektórzy mówią i odwracają się, kręcąc głowami. Uczestnik zamieszek, bluźnierca, buntownik, mówią inni i obmyślają swoje plany. Inni ludzie mówią: „Wspaniały facet, wzór do naśladowania we wszystkich dziedzinach życia, opiekował się biednymi i był na krzyżu. Nic więcej.”

Kim on jest dla nas? Dla Ciebie? Dla mnie?

Co byś powiedział, gdyby ktoś zapytał cię, na czyje przyjście przygotowujecie się wy chrześcijanie w tych tygodniach? Prawdopodobnie walczylibyśmy ze słowami. Przynajmniej ja walczę o słowa, ponieważ nie lubię przychodzić tak szybko ze wszystkimi teologicznymi sloganami. Jąkam się. Błądzę po omacku. 

Może w ten sposób: Jezus to Ten, kto porusza się w Jerozolimie, wyrzeka się swojej mocy, a jednak jest pełen mocy. Mówi o pojednaniu, nie będąc słabym. Daje się dotknąć nędzy poszczególnych ludzi i obiecuje sprawiedliwość dla wszystkich. Mówi do ludzi tak bardzo, że żałują i zaczynają od nowa. Prowokuje władców, kwestionuje pewność i przewraca hierarchie do góry nogami. Udaremnia ich krwawe gry i doprowadza ich do szału. Denerwuje miasto, ponieważ nikt, kto go spotka, nie może pozostać obojętny. Staje się bezbronny, bezsilny i delikatny jak dziecko. On jest tym, który rozdaje zaufanie. Kto chce do nas przyjść i puka do zamkniętych drzwi i serc. Kocha każdą istotę ludzką, w taki sposób, że każdy, kto się otworzy, jest pewien, że śmierć nie może mu zaszkodzić. On jest Żywym, z którym życie może zacząć się od nowa.

Kim on jest, ten który przychodzi?

On jest prawdziwym Królem, który mówi prawdę i wychodzi z prawdy. Taki właśnie jest Bóg, anioły zaśpiewają. Nie inaczej. Jest więc wśród nas i zgromadzi swój lud ze wszystkich krańców ziemi i czasów, i to tutaj, razem z nami.

Drodzy, magia Adwentu to magia zupełnie inna. Otwarcie tych drzwi było naszą sprawą. Ale pozostawienie otwartych drzwi jest ryzykowne. I nierozsądne. Zwłaszcza w grudniu. Wchodzi zimno. I jest zimno – na zewnątrz, na świecie. I wchodzą do pokoju ludzie, których tam nie zaproszono. Na domiar złego pojawiają się niepokojące wiadomości. Kradną nam nasz domowy spokój. „Niech ktoś w końcu zamknie te drzwi!” Otwieranie drzwi jest ryzykowne. A jednak wiemy, że prawdziwe spotkanie może nastąpić tylko wtedy, gdy otworzymy drzwi i zdejmiemy zbroję. Kiedy pokażemy odkryte flanki. Odkrywanie siebie, nawet z naszymi słabościami, z tym, co czyni mnie wrażliwym, przytłoczonym, co jest dla mnie trudne. Ktokolwiek jest silny i niepodważalny, kto nigdy nie prosi o pomoc, poza tym trudno jest na dłuższą metę znieść. Wrażliwość stanowi ryzyko. Tak jak miłość jest ryzykiem.

Och, od czasu do czasu możemy być dotknięci tym Mesjaszem, Zbawicielem. Nie zawsze wiemy, lecz możemy pytać. Nie zawsze jesteśmy pewni, ale możemy zaufać i poddać się mu. Nie szukać siły mięśni, lecz siły miłości. Bowiem prawo mamy ku temu, żeby słabość czuć i wrażliwym być. Nie musimy być już gotowymi, lecz winniśmy być pełni oczekiwania i wzrastać w cierpliwości. 

A czasem może się zdarzyć, ktoś przyjdzie do naszych drzwi. Zatem zostawmy nie tylko drzwi, ale także nasze serca otwarte. To znaczy pociechę, życzliwość i litość gotowe w zanadrzu. Tak, by światło wpadło do najciemniejszych zakątków duszy. Strach przeminie, a ciepło odpędzi grudniowy mróz. 

Następnie niech ogarnie nas bliskość Królestwa Pokoju, otwierając przed nami najlepsze z możliwych okoliczności. Wtedy przyjmować będziemy ludzi! 

„Zawitaj, Chryste, Zbawco Ty, otwarte serca mego drzwi. Z swą łaską doń, o Panie wnijdź, z miłością swą i do mnie przyjdź, Duch Święty Twój po wszystek czas niech wiedzie ku zbawieniu nas. Najświętsze imię Twe na wieki sławić chcę” (ŚE 18)

AMEN.

A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, niech zachowa nasze serca i umysły w Chrystusie Jezusie. Amen.

Całość nabożeństwa w naszym kanale YouTube.